Na żywo

Miłość pod ostrzałem. Historie gejów walczących z rosyjską agresją.

Zdjęcie ilustracyjne Fot. Aleksandr Sustinau / Pexels

12 lipca, 2026

Walczą pod rosyjskim ostrzałem, obsługują drony, opatrują rannych i miesiącami żyją w okopach, wiedząc, że każdy kolejny dzień może być ich ostatnim. Ukraińscy geje i inni żołnierze LGBT+ od lat uczestniczą w wojnie z Rosją, która przedstawia swoją agresję także jako obronę „tradycyjnych wartości” przed moralnym upadkiem Zachodu. Jest jednak w tej historii wyjątkowo gorzki paradoks: Ukraina jest gotowa przyjąć ich służbę, poświęcenie, a nawet śmierć, ale człowiek, którego kochają, nadal nie jest dla państwa ich rodziną.

Kiedy w lutym 2022 roku Rosja rozpoczęła pełnoskalową inwazję na Ukrainę, tysiące ludzi musiało w ciągu kilku dni całkowicie zmienić swoje życie. Nauczyciele, artyści, informatycy, przedsiębiorcy i studenci zakładali mundury, przechodzili przyspieszone szkolenia wojskowe i jechali na front. Wśród nich byli również geje, lesbijki i osoby transpłciowe, które wcześniej często ukrywały swoją orientację seksualną lub tożsamość w obawie przed reakcją otoczenia.

Wojna sprawiła jednak, że ludzie, o których obecności w ukraińskiej armii przez wiele lat właściwie się nie mówiło, zaczęli stawać się coraz bardziej widoczni. Ich fotografie pojawiły się w światowych mediach, powstały organizacje skupiające wojskowych LGBT+, a część żołnierzy zdecydowała się publicznie opowiedzieć o swoich partnerach i doświadczeniach związanych ze służbą.

Za tą zmianą kryją się historie ludzi, którzy wyjeżdżają na front, wiedząc, że mogą już nigdy nie zobaczyć ukochanej osoby.

Żołnierze, których miało nie być

Przez wiele lat w ukraińskim wojsku funkcjonowało przekonanie, że homoseksualnych żołnierzy właściwie nie ma. Oczywiście byli, podobnie jak w każdej armii świata, jednak wielu z nich nie decydowało się na ujawnienie swojej orientacji seksualnej. Tak narodził się jeden z najbardziej niezwykłych symboli ukraińskich wojskowych LGBT+ – skoro homoseksualny żołnierz miał być stworzeniem równie rzadkim jak mityczny jednorożec, część wojskowych zaczęła umieszczać na mundurach niewielkie naszywki przedstawiające to zwierzę. Po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji fotografie żołnierzy z takimi symbolami zaczęły pojawiać się w światowych mediach.
Tak powstało określenie „Unicorn Battalion”, czyli „Batalion Jednorożców”. Nie jest to prawdziwy batalion ani odrębna jednostka wojskowa. Określenie stało się nieformalnym symbolem ukraińskich żołnierzy LGBT+ służących w różnych formacjach i na różnych stanowiskach. Ich pojawienie się w przestrzeni publicznej miało ogromne znaczenie, ponieważ ludzie, o których przez lata właściwie się nie mówiło, nagle pojawili się na fotografiach z frontu.

Viktor Pylypenko. Weteran, który przestał się ukrywać

Jedną z najbardziej znanych postaci ukraińskiego środowiska wojskowych LGBT+ jest Viktor Pylypenko – weteran walk w Donbasie i jeden z twórców ruchu Ukrainian LGBT+ Military and Veterans for Equal Rights.

Zanim stał się działaczem walczącym o prawa osób homoseksualnych, był żołnierzem. Brał udział w działaniach wojennych i widział konflikt z Rosją na długo przed tym, zanim rosyjskie czołgi ruszyły w kierunku Kijowa w lutym 2022 roku. Przez pewien czas ukrywał swoją orientację seksualną. Dopiero po zakończeniu jednego z etapów służby zdecydował się na publiczny coming out.

Jego historia wywołała ogromne zainteresowanie, ponieważ Pylypenko stał się żywym zaprzeczeniem jednego z najczęściej powtarzanych stereotypów dotyczących osób homoseksualnych. Trudno było przekonywać, że geje nie są patriotami i nie chcą bronić swojego kraju, kiedy przed kamerami stawał człowiek, który walczył na froncie i ryzykował życie.

Pylypenko zaangażował się w działalność organizacji skupiającej żołnierzy i weteranów LGBT+. Jego historia pokazała również, że mundur i doświadczenie frontowe nie chronią przed homofobią, a wojna, choć zmieniła ukraińskie społeczeństwo, nie zlikwidowała istniejących wcześniej uprzedzeń.

Nauczyciel, który razem z ukochaną osobą poszedł na wojnę

Historia Ołeksandra Żuhana pokazuje, jak dramatycznie rosyjska inwazja zmieniła życie zwykłych Ukraińców. Przed wojną Żuhan był nauczycielem i prowadził życie, które miało niewiele wspólnego z wojskiem. Po rozpoczęciu pełnoskalowej rosyjskiej inwazji razem ze swoją partnerką Antoniną Romanovą, osobą niebinarną, zdecydował się wstąpić do ukraińskich sił zbrojnych.

Oboje obawiali się reakcji innych żołnierzy. Wiedzieli, że ukraińskie społeczeństwo nadal pozostaje konserwatywne, a rozpoczęcie wojny nie spowodowało nagłego zniknięcia homofobii.
Rzeczywistość frontowa okazała się jednak bardziej skomplikowana niż stereotypy.
W sytuacji, w której od człowieka znajdującego się obok może zależeć życie jego kolegów, orientacja seksualna często przestaje być najważniejsza. Znacznie większego znaczenia nabiera to, czy można zaufać drugiemu żołnierzowi podczas ostrzału, czy zachowa spokój w sytuacji zagrożenia i czy pomoże rannemu koledze.

Żuhan mówił później o zmianach, jakie wojna zaczęła wywoływać w ukraińskim społeczeństwie. Ludzie, którzy wcześniej byli traktowani jako obcy lub niezrozumiani, nagle pojawili się w mundurach i zaczęli bronić tych samych miast, rodzin i domów co pozostali Ukraińcy.

Amerykańska dziennikarka została ukraińską żołnierką

Jedną z najbardziej niezwykłych postaci związanych z obecnością osób LGBT+ w ukraińskich siłach zbrojnych jest Sarah Ashton-Cirillo. Amerykańska transpłciowa dziennikarka przyjechała do Ukrainy, aby relacjonować rosyjską inwazję. Pracowała między innymi w Charkowie, jednym z najbardziej intensywnie ostrzeliwanych ukraińskich miast.

Z czasem jej rola zaczęła się zmieniać. Ashton-Cirillo zdecydowała się wstąpić do ukraińskich sił zbrojnych, została żołnierką i brała udział w działaniach wojennych, podczas których została ranna. Później pełniła również funkcję związaną z komunikacją ukraińskiej obrony terytorialnej. Dla rosyjskiej propagandy stała się niemal idealnym przeciwnikiem. Transpłciowa Amerykanka walcząca po stronie Ukrainy była przedstawiana jako symbol wszystkiego, przeciwko czemu – według Kremla – Rosja prowadzi swoją cywilizacyjną wojnę. Jej historia pokazała jednak absurd tej narracji. Człowiek przedstawiany przez rosyjską propagandę jako zagrożenie dla społeczeństwa ryzykował własne życie podczas wojny rozpoczętej przez Rosję.

Vlad czekał na Rusłana. Rusłan już nie wrócił

Nie wszystkie historie homoseksualnych Ukraińców walczących na wojnie kończą się powrotem do domu. Jedną z najbardziej poruszających historii udokumentowanych przez zachodnich fotografów jest historia Vlada i Rusłana.

Fotograf Jesse Glazzard przez dłuższy czas dokumentował życie osób LGBT+ podczas wojny. Fotografował żołnierzy, ich partnerów i ludzi próbujących prowadzić normalne życie w kraju, w którym wiadomość o śmierci bliskiego człowieka może przyjść w każdej chwili. Jednym z bohaterów jego projektu był Vlad, którego partner Rusłan służył w wojsku.

W kwietniu 2024 roku Rusłan zginął na froncie. Nie miał jeszcze 22 lat. Pozostały po nim fotografie, wspomnienia i człowiek, który go kochał. Historia Vlada i Rusłana prowadzi do najtrudniejszego pytania dotyczącego homoseksualnych żołnierzy: Co dzieje się z partnerem człowieka, który ginie w obronie swojego kraju, jeżeli państwo nie uznaje ich związku?

Kiedy ukochany człowiek jest dla państwa obcą osobą

Wyobraźmy sobie dwóch mężczyzn, którzy od wielu lat mieszkają razem, prowadzą wspólne gospodarstwo domowe i planują przyszłość. Jeden z nich trafia na front. Pewnego dnia zostaje ciężko ranny, a jego partner jedzie do szpitala i dowiaduje się, że formalnie może nie być traktowany jak członek rodziny. Jeszcze bardziej dramatyczna jest sytuacja, kiedy żołnierz ginie. Pojawiają się pytania dotyczące informacji o śmierci, decyzji związanych z pochówkiem, dziedziczenia i świadczeń przysługujących rodzinom poległych. W przypadku małżeństwa sytuacja prawna jest stosunkowo jasna. W przypadku homoseksualnych partnerów może wyglądać zupełnie inaczej.

Właśnie dlatego wojna tak bardzo zmieniła ukraińską debatę o związkach partnerskich. Dyskusja przestała dotyczyć wyłącznie symboliki, parad równości czy sporów ideologicznych, a zaczęła dotyczyć ludzi, którzy mogą zginąć na froncie i chcą mieć pewność, że ich partner będzie traktowany jak członek ich rodziny.

Artur Snitkus miał 36 lat

Artur Snitkus był artystą, performerem i muzykiem związanym z ukraińskim środowiskiem queerowym. Po rozpoczęciu wojny został żołnierzem. Zginął 7 czerwca 2024 roku podczas walk w obwodzie donieckim. Miał 36 lat.

Jego historia jest kolejnym przypomnieniem, że za określeniem „żołnierze LGBT+” nie kryje się anonimowa grupa. Kryją się ludzie, których życie przed wojną często nie miało nic wspólnego z armią.
Byli artystami, nauczycielami, pracownikami firm i studentami. Rosyjska inwazja sprawiła, że część z nich założyła mundury i pojechała na front, z którego nie wszyscy wrócili.

Wojna zmienia Ukrainę

Ukraina nie stała się nagle państwem wolnym od homofobii. Osoby LGBT+ nadal spotykają się z dyskryminacją, a wielu homoseksualnych żołnierzy nie decyduje się na ujawnienie swojej orientacji. Jednocześnie trudno nie zauważyć zmian zachodzących w ukraińskim społeczeństwie. Wojna zmusiła ludzi do ponownego zastanowienia się nad tym, kto jest częścią wspólnoty narodowej i komu należą się pełne prawa obywatelskie.

Jeżeli homoseksualny żołnierz przez wiele miesięcy walczy na froncie, ratuje rannych kolegów i ryzykuje życie w obronie kraju, coraz trudniej przekonywać, że zasługuje na mniejsze prawa niż pozostali obywatele. Widoczność żołnierzy LGBT+ sprawiła, że debata o równouprawnieniu przestała być dla wielu Ukraińców abstrakcyjnym sporem ideologicznym – zyskała twarze konkretnych ludzi, spośród których część wróciła z wojny jako weterani, część została ranna, a inni spoczywają na wojskowych cmentarzach.

Putin chciał bronić „tradycyjnych wartości”. Osiągnął coś zupełnie innego

Władimir Putin przez lata budował obraz Rosji jako państwa broniącego tradycyjnego świata przed liberalnym Zachodem. Walka z prawami osób LGBT+ stała się jednym z najważniejszych elementów tej narracji. Rosyjskie władze przekonują własne społeczeństwo, że wojna w Ukrainie jest częścią znacznie większego konfliktu cywilizacyjnego.

Tymczasem rosyjska agresja przyniosła skutek, którego Kreml prawdopodobnie nie przewidział – ukraińscy geje, lesbijki i osoby transpłciowe stali się bardziej widoczni niż kiedykolwiek wcześniej. Ich obecność w wojsku zaczęła podważać stereotypy funkcjonujące przez dziesięciolecia, a śmierć homoseksualnych żołnierzy zmusiła społeczeństwo do zadania pytań o prawa ludzi, którzy pozostali po nich w domach. Putin rozpoczął konflikt, który miał między innymi powstrzymać Ukrainę przed zbliżeniem do zachodniego świata i jego wartości. Jednocześnie to właśnie rosyjska agresja przyspieszyła proces, w którym ukraińskie społeczeństwo zaczęło inaczej patrzeć na osoby LGBT+.
Geje mogą umrzeć za Ukrainę. Czy Ukraina uzna wreszcie ludzi, których kochają? Być może właśnie tutaj znajduje się największy paradoks tej wojny.

Homoseksualny Ukrainiec może założyć mundur, otrzymać broń i zostać wysłany na front. Może przez wiele miesięcy walczyć, zostać ciężko ranny albo zginąć. Państwo jest gotowe przyjąć jego służbę i poświęcenie. Jednocześnie człowiek, którego ten żołnierz kochał, nadal może nie posiadać takich samych praw, jakie automatycznie przysługują małżonkom heteroseksualnych wojskowych.

Rosyjski pocisk nie sprawdza orientacji seksualnej człowieka, którego zabija. Być może najwyższy czas, aby państwo, za które homoseksualni żołnierze oddają życie, również przestało od niej uzależniać to, kto zasługuje na uznanie ich za rodzinę.

 

Zdjęcie ilustracyjne Fot. Aleksandr Sustinau / Pexels

Oceń ten post

Na topie

Świat muzyki pogrążył się w żałobie. W wieku 75 lat zmarła Bonnie Tyler – walijska wokalistka o charakterystycznym, zachrypniętym głosie, której przeboje...

W Polsce pary jednopłciowe wciąż nie mają możliwości zawierania małżeństw, adopcji dzieci, wspólnego rozliczania się z podatków czy uzyskania swobodnego dostępu do...

Czym jest Ballroom? Ballroom wywodzi się z ulic Nowego Jorku, a konkretnie z dzielnicy Harlem. Stworzony został przez queerowe osoby BIPOC (Black...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *